sobota, 29 marca 2014

...

Zastanawiałam się czy założenie bloga było dobrym pomysłem, bo zwykle nie lubię się nad sobą użalać, dlatego wahałam się nad tym. Jednak dziś na coś mi się przydał. Mianowicie dzięki temu, że go prowadzę powstrzymałam się od napadu na jedzenie, ponieważ wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię to będę mogła napisać o tym notkę, a lepsze to niż fakt, że przegrałam z samą sobą. Wyjaśnię może na czym dokładnie polegają moje napady. Mianowicie każdego ranka budzę się z myślą, że muszę się odchudzać, ale przychodzi wieczór, kiedy się poddaję i zaczynam jeść wszystko na co tylko mam ochotę, a potem? Oczywiście ogromne wyrzuty sumienia. Czasem próbuje zwymiotować, ale praktycznie nigdy mi się nie udaje, więc po odczekaniu jakieś godziny zaczynam ćwiczyć. Dziwię się, że mam stałą wagę, bo przecież po chwilowych głodówkach i nadrabianiu braku kalorii powinnam tyć, a jednak tak nie jest. Choć zapewne mój metabolizm musi być strasznie rozregulowany. Według normalnego człowieka mam zdrową wagę, ale mnie ona nie satysfakcjonuje, wręcz przeciwnie. Okropnie dołuje. Do tego dochodzi fakt jak wyglądam... nienawidzę tego. Miałam się dziś zważyć, ale stwierdziłam, że zrobię to dopiero za tydzień. Chcę sprawdzić ile będę ważyć, gdy przez siedem dni powstrzymam się od napadów. Teraz tylko, żeby udało mi się nad tym zapanować... Wierzę w siebie. Przecież chociaż nad tym uda mi się utrzymać kontrolę.
Dzisiejszy dzień był choć odrobinę lepszy. Oczywiście nie udało mi się rozwiązać problemów, bo to szybko nie nastąpi, ale przynajmniej nie miałam czasu, żeby o nich myśleć. Z drugiej jednak strony teraz nastaje noc, więc obawiam się, że gdy się już położę wszystko do mnie wróci. Zadziwiające ile ostatnio płaczę. Naprawdę to dla mnie rzadkość, ponieważ mało co potrafi wywołać u mnie łzy. Chyba emocje, które mną targają dają o sobie znać. Czy będzie lepiej?
Wiem, że to co piszę jest dość pesymistyczne. Nie jestem pesymistką. Po prostu ostatnio mam dość fatalny okres w swoim życiu.
Poza tym. Dziś się nie głodziłam. Zjadłam nie więcej niż 1000 kcal. Jutro postaram się nie przekroczyć 800.



2 komentarze:

  1. Wiem z doświadczenia, że blog pomaga. Sama prowadziłam już kilka o tej tematyce. Masz tutaj wsparcie osób anonimowych, ale dzięki temu szczerych, które obiektywnie mogą Ci doradzić. Nie nazwałabym tego użalaniem się nad sobą, a formą podzielenia się swoimi przemyśleniami i uczuciami, które Cię ogarniają..
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Blog pomaga, gdyby nie blog sama miałabym 20kg nadwagi, po drugie lepiej wyżalić się na blogu niż wszystko w sobie dusić, albo co gorsza zadręczać tym bliskie nam osoby.

    OdpowiedzUsuń