wtorek, 22 kwietnia 2014

Nie mogę odnaleźć wewnętrznego spokoju. Czuję straszny niepokój. Chciałabym, aby to uczucie wreszcie minęło. Borykam się także z ogromnym brakiem zorganizowania. Zawsze taka poukładana, a teraz? Najchętniej leżałabym, spała i nic nie robiła. Po prostu mam dosyć. Miniony rok szkolny był dla mnie bardzo ciężki. Nie chodzi mi tylko o szkołę. Początkowo miałam wiele innych problemów. Wydaje mi się, że zbyt późno się z nimi uporałam, przez co straciłam kilka miesięcy. Czas leci nieubłaganie szybko, a my w żaden sposób nie możemy na to wpłynąć. Dopiero co zaczynały się święta, miałam tyle zrobić, tyle planów, aż tu nagle te sześć dni wolnego od szkoły przeleciało między palcami, prawie niezauważalnie, nic po sobie nie pozostawiając. Jestem zła na siebie, bo przecież sama zawaliłam, nikt mnie do tego nie zmuszał. Choć może potrzebowałam tych kilku dni na regenerację sił? Całkiem prawdopodobne. Oto moment na nadrabianie tego. Do matury pozostały dwa tygodnie, nie jest źle. Zresztą dzięki swemu przecudownemu nazwisku i klasie "f" ustne mam dopiero pod koniec maja, a i pisemny francuski dość późno, dzięki czemu zyskam trochę więcej chwil na naukę.


Uporczywość pamięci



Natomiast jeśli chodzi o jedzenie. Dieta trwa. Czyżbym całkowicie wyleczyła się z napadów? Wszystko zapowiada się dość obiecująco, ale jednak jestem zdania, że nigdy nie powinno mówić się nigdy. Mogę zaskoczyć jeszcze samą siebie. Oczywiście wolałabym bardziej pozytywnie, lecz niekiedy nie mam na to wpływu. Trochę absurdalne, bo niby każdy ma własną wolę, jest odpowiedzialny za swoje czyny, ale co poradzić na takie sytuacje, gdy coś robimy bezmyślnie, mimowolnie? Przecież takowe też się zdarzają. Dopiero później dociera do nas, co takiego uczyniliśmy, za tym człapią się wielkimi krokami wyrzuty sumienia.

Jest piękna pogoda, a mi tak bardzo nie chce się wychodzić. Od rana biegałam i załatwiałam sprawy. Kupiłam prezent wychowawcy, zamówiłam kwiaty w kwieciarni. Sprawiłam sobie też ładne lakiery do paznokci, tak aby choć trochę poprawić sobie humor. Piękna pogoda, koniec szkoły, chudnę... powinnam być szczęśliwa, a jednak nie jestem. Czuję, że coś jest nie tak, ale do końca nie potrafię stwierdzić, co mnie gryzie. NIEPOKÓJ. Poza tym już drugi dzień z rzędu dręczą mnie dziwne sny. Nie pamiętam ich nawet do końca, ale wiem, że bardzo się bała. Niczym bohaterka jakiegoś horroru. Nie mogę wyzbyć się okropnego strachu. Rano obudziłam się cała zlana potem. Gdybym chociaż wiedziała, co mi się wyśniło. Jakaś postać, która wywoływała lęk. Tylko tyle, nic więcej nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Wczoraj natomiast ta woda lejąca się z sufitu, a w środku kałuży moja koleżanka, z którą raczej nie mam już kontaktu. Skłania mnie to ku refleksji.
Nie wierzę w sny, więc dlaczego się tym przejmuję?

Zjadłam dziś:
Jakieś 100 g gotowanej piersi z kurczaka, jednego ziemniaka i kawałek ogórka świeżego. Na kolację zjem może jakiś jogurt. Poza tym nic. Ewentualnie napiję się pepsi light, kawy lub herbaty. Ilość kalorii? Mam nadzieję, że nie przekroczę 600.
Niedługo idę pojeździć na rowerze. Jadę do koleżanki, która mieszka jakieś 10 km ode mnie. Trochę się boje - w tym sezonie jeszcze ani razu nie jeździłam, więc moja kondycja nieco kuleje. Wszystko przez to, że nie mam własnego roweru i muszę pożyczać od brata, który daje mi go z łaską.

Nowe zasady:
1. 800 kalorii.
2. Ćwiczenia codziennie.
3. Jem śniadania.
4. Dużo owoców, bo dzięki nim nie czuję aż tak bardzo głodu.
5.  Pieczywo spożywam w minimalnej ilości.
6. Staram się pamiętać o tym, że muszę pić.




Trzymajcie się!




3 komentarze:

  1. ojć, współczuję matury. Mnie to wszystko czeka dopiero za rok, a już stresuję się jak nienormalna -.- \
    Kocham rower, ale jakoś nie mogę się za niego zabrać. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni, bo już denerwuje mnie to, że nie mam żadnego ruchu...
    Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowe zasady wyglądają świetnie !
    Trzymaj sie ciepło <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładny bilans! A zasady świetnie brzmią :)
    Wytrwałości kochana :*

    OdpowiedzUsuń