Wczoraj zbyt wcześnie napisałam notkę. Wieczorem nic nie mogło mi pomóc. Miałam napad, napad.... jak ja nienawidzę tego słowa! Patrzyłam potem na swój ogromny brzuch. Nie pamiętam, kiedy ostatnio było tak źle. Czułam się strasznie. Nie tylko psychicznie, ale także fizycznie. Żołądek mnie bolał, byłam ociężała. Dlaczego zawiodłam? Nie mam pojęcia. Po prostu się stało. Niestety znów nie mogłam zwymiotować, a tak bardzo chciałam. Leżałam pod kocem, płacząc. Straciłam to, co osiągnęłam. Jestem beznadziejna. Nigdy nie schudnę. Oczywiście dziś wszystko wróciło do normy. Mam wręcz obrzydzenie do jakiegokolwiek jedzenia. Chciałabym sobie zrobić dwudniową głodówkę, aczkolwiek moja mama jest w domu, więc prawdopodobnie będę musiała coś zjeść, choć mam cichą nadzieję, że tak się nie stanie. Nie napiszę więc bilansu z dziś. Uczynię to dopiero jutro. Nie chcę zapeszać, aby nie było tak jak wczoraj. Przecież jestem nieprzewidywalną idiotką, grubą świnią z ogromnym brzucholem.
Zawiodłam siebie, zawiodłam Was. Wstyd mi przed samą sobą, wstyd mi przed Wami. Przepraszam siebie, przepraszam Was.
NIE BĘDĘ MIAŁA DZIŚ NAPADU.
NIE BĘDĘ MIAŁA DZIŚ NAPADU.
NIE BĘDĘ MIAŁA DZIŚ NAPADU.
NIE BĘDĘ MIAŁA DZIŚ NAPADU.
NIGDY WIĘCEJ....
NIGDY WIĘCEJ....
NIGDY WIĘCEJ....
NIGDY WIĘCEJ....
Wymawiam to sobie. Pomaga? Nie bardzo. Przecież wmawiałam milion razy. Myślałam, że już jest dobrze, ale myliłam się. Byłam w błędzie. Upadłam, upadłam tak nisko. Dziś podniosłam się. Dotarło do mnie.... Jednak brak mi silnej woli.
Gdy odchudzałam się za pierwszym razem nie miałam żadnych napadów. W sumie jakby nie patrzeć narodziły się wtedy, gdy mama pogroziła mi psychiatrą. Więc to przez nią? Nie... przez mój lęk, że mogłam być chora. Wtedy się poddałam i teraz to ciągnie się za mną. Chodzi jak jakiś bezdomny pies, którego nie chcę. Nie chcę być gruba, nie chce mieć napadów.
Byłam dziś w szkole chociaż chwilę. Zdałam sobie sprawę, że będę tęsknić za tym wszystkim. Nawet za swoją nienormalną klasą. Będzie mi brakowało poczucia, że jestem najlepsza. Mam najlepszą średnią w klasie, najlepszą frekwencję, ale i tak nie jestem zadowolona. Mogło być lepiej. W piątek mam ognisko pożegnalne. Niestety nie będę mogła sobie pozwolić na żaden alkohol. Ma zbyt dużo kalorii. Szkoda, ponieważ mam ochotę trochę się odstresować, zaszaleć, pobawić się, by oderwać myśli od matury i problemów.
Wczoraj uczyłam się sporo. Dziś też zamierzam.
Miłego dnia, buziaki!

wczoraj wieczorem również miałam napad... Eh wstyd. Ogromny wstyd.
OdpowiedzUsuńAle jest nowy dzień, nowy tydzień. Będzie lepiej! Rządzimy! Nie damy się byle żarciu!
Trzymaj się kochana ♥
Ja staram się unikać wieczornych napadów w ten sposób, że po prostu wychodzę i wracam na tyle późno żeby nawet nie myśleć o jedzeniu tylko o prysznicu i ciepłym łóżeczku. Tobie życzę przede wszystkim silnej woli i tego żebyś była silna! Buziaki :*
OdpowiedzUsuńEeee tam, pozwól sobie na alkohol. Ja pozwalam. Nie dość, że na moment sie odrywam od rzeczywistości i super się bawię to jakoś te kalorie mnie nie przerażają ;) spróbuj może warto?
OdpowiedzUsuńWyznaję zasadę, że kalorie z alko się nie liczą i już ;) oczywiście jeśli się z nim nie przesadza, ale raz na jakiś czas fajnie sobie odpuścić ;D
Alkohol, moja najgorsza pokusa. Ale jaka kaloryczna. :c Co do napadu... wcześniej miałaś z nimi spory problem, więc wiadomo, że nie jest tak łatwo od razu z nich wyjść. Jednak wiesz czego chcesz i tego sie trzymaj. Najgorzej pomyśleć "i tak już zawaliłam, teraz mogę już tylko jeść dalej" i się poddać. Tak jak już ktoś wyżej napisał, dobrą metodą jest późne wracanie do domu, tak żeby tylko wrócić i się położyć, bez czasu na żadne żarcie. Powodzenia. Liczę na to, że Ci się uda. ;3
OdpowiedzUsuńTeż dopadały mnie napady. Nie mamy co sie załamywać tylko brać w garść. Przetrwają najsilniejsi w walce o swoje marzenia. To musimy być my. Musimy udowodnić same sobie, ze to wlasnie my. Czas do pracy, czas na doskonalenie siebie.
OdpowiedzUsuńTrzymaj sie chudo ! <3
Nie przejmuj się! kufel piwa to tylko 245 kcal... jak chcesz wypić to odmów sobie ziemniaków, kotleta z obiadu itp. :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się cudo *u* u mnie też były porażki.. trwały 4 dni :/
W diecie i tak nie wypijesz zbyt dużo tego alkoholu, choć nie będę Cię kusiła :) Najlepiej pić wódkę.
OdpowiedzUsuńGratuluję bycia najlepszą, dla większości to nieosiągalne.
Powodzenia
Ehh też nie potrafię unikać alkohlu, duo zalezy od towarzystwa, a nie będę ukrywać , że cięzko jest mi odmówić :)
OdpowiedzUsuńNapady są okropne, ale musimy być silne!
Trzymaj się <3
W pewien sposób cóż..przeraża mnie to, ale mój świat jest troszkę inny, wiesz? Może dlatego, że z wagą miałem jeden jedyny problem- wiecznie chciałem i chcę przytyć i..jedzenie jest dla mnie wielką radochą. Rozkoszą zmysłową aż nieraz. Dlatego ten świat jest mi obcy i nie do końca wiem, jak się w nim poruszam. Na pewno nie oceniam, nic z tych rzeczy. Tylko czasem coś trudno zrozumieć, coś, co jest nam obce przeraża właśnie.
OdpowiedzUsuńI cóż...pozostaje mi tylko życzyć, żebyś sobie z tym wszystkim poradziła. Była silnym i przez to szczęśliwym choć trochę człowiekiem.
Jak masz aż takie napady, to staraj się jeść wtedy owoce. Też są słodkie, mają w sobie cukier, ale są zdrowe. A jak nie, to zrób mały trening, spalisz przynajmniej część tego co zjadłaś i od razu poczujesz się lepiej :) Trzymaj się chudo, dasz radę, bo ja w Ciebie wierzę :**
OdpowiedzUsuń